|
"Całe
życie duchowe człowieka i narodów zawiera się
w języku, który przez to staje się istotnym
składnikiem i przekazicielem ludzkiej kultury.
Byli nawet myśliciele, którzy uważali, że
granice ludzkiego poznania, granice kultury są
granicami ludzkiego języka.(...).
I co stało się dzisiaj z pięknym językiem
klasycznej literatury polskiej, gdy
przysłuchamy się mowie codziennej na ulicach,
w tramwajach, autobusach, pociągach, gdy
słyszymy język dorastającej młodzieży,
chłopców, a nawet dziewcząt. Bywa to często
stek śmierdzącej lawy brudu i moralnej
zgnilizny. Trudno tego słuchać, bo są to
straszne, plugawe, agresywne głosy-wyrażenia,
przy których gęganie gęsi jest dobrą muzyką.
Jeśli język jest nośnikiem znaków poznania
ludzkiego, to wulgarne słowa pijaków, gangów
młodzieżowych stanowią ohydną treść
zwyrodniałego seksu, chamskiej agresji i
pogardy dla drugiego człowieka. Skąd to się
wzięło? Przecież to budzi przerażenie. Ludzie
używający pohańbionego języka manifestują swą
wewnętrzną zgniliznę. Na pohańbienie narodu
długo pracowali nasi ciemięzcy zagraniczni i
miejscowi. I, niestety, udało się zhańbić
wielki obszar życia publicznego, skoro to
wszystko jest słyszalne w potwornym języku.
Przed ostatnią wojną nasi myśliciele pisali o
kulcie mowy ojczystej. Po wojnie ojczysta mowa
była systematycznie raniona i przez nowomowę i
przez czasopisma, przez upadlanie życia,
spowodowane złymi rządami, przez piśmidła
propagujące agresję i seks. Doszło do tego, że
dzisiaj ludzie już się nie wstydzą swych
szkaradnych słów, że młodzież wobec starszych
używa zgnojonego języka.(...)
A przecież język jest przede wszystkim
narzędziem poznawczej informacji zarówno o
poznawanej rzeczy jak i sposobie ludzkiego
poznania. Co się stało z naszym pięknym
językiem? To już jest głośny alarm o upadku
społecznej kultury, bo język ujawnia i treści
poznania, i sposoby poznania. Szczególnie
sprawa jest doniosła dla dorastającej
młodzieży. To prawda, że zawsze młodzież ma
swoje wyskoki, ale w życiu publicznym,
zbiorowym powinna liczyć się ze starszymi i
kulturą języka. To prawda, że język prócz
funkcji poznawczej, tzw. kognitywnej, ma także
swe funkcje ekspresyjne, propagandowe i in. I
właśnie językowa ekspresja najbardziej ujawnia
stan ludzkiego ducha. Jaki duch zapanował w
sposobie bycia wielu młodych ludzi?
Ale naprawa ducha może
przyjść przez naprawę języka. Dobre używanie
mowy pozwala wzrastać duchowo. To mowa jest
objawem człowieczeństwa, dlatego dobry i
piękny język kształtuje ducha pięknego. To
musi wziąć pod uwagę szkoła, a także Kościół i
rodzina wychowując do pełnienia dobra. To musi
także brać pod uwagę radio i telewizja, by
używać poprawnego i pięknego języka polskiego.
Bo i w radio i telewizji bywają nie tylko
błędy językowe, ale czasem coś gorszego.
Przypomnijmy sobie jako chrześcijanie list św.
Jakuba Apostoła: „Jeśli kto w słowie nie
upada, ten jest mężem doskonałym, może także
na wodzy trzymać całe ciało. A jeśli koniom
wkładamy wędzidła w pyski, aby nam były
posłuszne, to całym ciałem ich kierujemy. Oto
i okręty, choć wielkie i przez potężne wiatry
pędzone, kieruje malutki ster… Tak i język
jest wprawdzie małym członkiem, ale wielkie
rzeczy dźwiga. Oto jak mały ogień jakże wielki
las podpala”. Niech język polski tworzy piękno
ojczystej mowy i dobro naszego działania. |